Idę do domu . Zamyślona nie zwracam uwagi na padający deszcz i błoto..
Tak naprawdę to nic mnie nie obchodzi, od.. hm.. Zawsze. To nie moja wina
to geny. Często słyszę,że odziedziczyłam to po ojcu..
Jego też nic nigdy nie obchodziło. Pewnie dlatego odszedł. Dobra myślmy
o czymś innym! Nagle zza rogu wybiega chłopiec,a za nim chyba jego
starszy brat.
Młodszy mnie nie zauważa i wytrąca mi z rąk torbę, która wpada wprost
do kałuży..
-Coś ty zrobił ?! - Krzyczy starszy i podnosi moją torbę- Naprawdę nie
wiem co się z nim dzieje.
Zamurowało mnie. Chyba za długo mu się przyglądam, bo szturcha mnie w
ramie.
-Przepraszam zamyśliłam się.-Biorę od niego torbę-Nic się nie stało.
-Na pewno ?- Pyta .
-Na pewno.- Uśmiecham się do niego, a on odwzajemnia mój uśmiech.
-Okey to idę bo zaraz książki mi przemokną.
-To biegnij. - Mrugną, a ja pobiegłam do domu,modląc się by nic nie
stało się moim podręcznikom ..Byłoby po mnie .
W domu wyjęłam wszystko na kaloryfer. Z ulgą oznajmiłam,że nic im nie
jest. Poszłam do kuchni, nastawiłam wodę na herbatę i zupkę chińską. Włączam TV.. Same denne seriale i wiadomości ze świata . Nudy! Mama
wraca za 3 godziny. Zalałam swój obiad gotowaną wodą. Poczułam
wibracje w kieszeni. SMS. Numer nie znany ..
,, Jak torba??
Brat niezdary"
Uśmiechnęłam się do ekranu .
CDN !
Mam nadzieje, że się podoba .. Zapraszam do dalszego czytania ;)
Wstawiłam dzisiaj dwa następny może jutro !
Pożyjemy zobaczymy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz